Romuald Kołodziejczyk - Powiat czy starostwo

***

W dzisiejszym podziale administracyjnym kraju jedną z jego jednostek jest powiat, którego pracą kieruje starosta. Nie zawsze tak było, powiaty i starostwa przez wieki były odrębnymi jednostkami. Ich kształtowanie się to proces długi, stymulowany przez potrzeby rozwijającego się państwa, przebiegający nie tylko wg z góry sformułowanych koncepcji, ale często samorzutnie, czasami różnie w poszczególnych dzielnicach Polski. Dla jego szczegółowego opisania, a także innych bardzo licznych urzędów, jakie funkcjonowały w naszym kraju, potrzeba wytrawnego historyka i, być może, tomów. Dlatego, pokazując w bardzo dużym skrócie proces kształtowania się powiatów i starostw, pomijam rolę innych urzędów, w tym i województw, które początkowo były zaczepno-obronnymi formacjami wojskowymi, niezwiązanymi z powiatami i starostwami.
Słowianie starostą (zapewne od słowa stary, starszy) nazywali naczelnika rodu, który również "z urzędu" zarządzał ich siedzibą - gródkiem. Wybitniejsi czy bardziej wojowniczy z nich, pomimo oporu, przyłączali do swojej ziemi ziemie sąsiednich rodów-współplemieńców, a w miarę wzrostu terytorialnego i siły, także sąsiednie plemiona słowiańskie. Utworzona w ten sposób dziedzina była ich prywatną własnością. Przy stosunkowo małym obszarze, władca osobiście nią zarządzał i sprawował sądy nad jej mieszkańcami, wg swojego czy zwyczajowego prawa, a często i potrzeb.
Postępujący wzrost terytorium i ludności wymusił jednak potrzebę pośredniego sposobu rządzenia. Tym pośrednim ogniwem zostały znaczniejsze grody, które teraz stały się nie tylko miejscami obronnymi, lecz także grodowymi okręgami administracyjnymi. Ich naczelników ustanawiał władca wymagając lojalności, i dlatego pomijał często dotychczasowych właścicieli. Tak powstawały kasztelanie i kasztelanowie.
Przyłączanie sąsiednich plemion słowiańskich odbywało się na drodze podbojów, układów i łączenia się w związki plemienne zwykle do obrony przed wspólnym wrogiem, ale także dziedziczenia, wiana itp. Np. około roku 990, za pomoc wojenną, Mieszko albo Chrobry otrzymał od cesarza niemieckiego, jako lenno, Śląsk zamieszkały przez słowiańskie plemiona śląskie, będące dotychczas w obrębie Czech. Śląsk był we władaniu królów polskich przez 300 lat, do końca XIII wieku. Po czym wrócił do Czech. Do Wielkopolski - pierwszej prowincji Polski, dołączyła, jako druga, prowincja Małopolska, wniesiona prawdopodobnie w wianie przez czeską księżniczkę Emildę poślubioną Bolesławowi Chrobremu. Wcześniej plemiona małopolskie mogły być częścią państwa Wielkomorawskiego, a po jego upadku należeć do Czech. Jeszcze długo w wielu sprawach panowie małopolscy mieli inne zdanie od panów wielkopolskich. Potem doszły jeszcze dwie prowincje: Podolska i Ruska uprzednio znajdujące się w Wielkim Księstwie Litewskim.
Do zarządzania prowincjami, bardzo dużymi jednostkami terytorialnymi, powołano starostów generalnych. Starostowie ci, jako pełnomocnicy królewscy, posiadali władzę administracyjną i sądowniczą scedowaną na nich przez władcę, a siedzibami ich były stolice prowincji.
W miarę dalszego rozwoju osadnictwawzrostu ilości miast, wsi i ludności prowincje okazały się zbyt duże do sprawnego zarządzania nimi, a szczególnie do sprawowania sądów przez starostów. W wieku XIV powołano zatem w każdej z prowincji po kilka Sądów Ziemskich. Z terytoriów położonych w orbicie działania tych sądów powstawały jednostki mniejsze niż dotychczasowe prowincje-- Ziemie. Ziemie nie miały z góry określonych granic, w praktyce granica przebiegała tam, dokąd działał dany sąd ziemski. Np. w granicach prowincji Ruskiej powstały 4 ziemie: Sanocka, Przemyska, Halicka i Chełmska ze Szczebrzeszynem.
Sądy Ziemskie nie były przywiązane do orzekania w jednym miejscu danej Ziemi. Utrwalił się zwyczaj odbywania ich systematycznie w dwu do czterech miejscowościach, w wyznaczonych z góry terminach. Miejscowościami tymi były znaczniejsze miasta, które zaczęto nazywać powiatami Nazwa ta, jak mówią językoznawcy, wywodzi się od dawnego "dnia powietnego" - dnia na który zwoływano, w stałym miejscu, wiec plemienny. Z czasem powiaty przejęły uprawnienia kasztelanii, choć utrzymali się mianowani przez króla kasztelanowie, jako członkowie senatu.

W Ziemi Chełmskiej były dwa powiaty: w Chełmie i Krasnymstawie. Do tego drugiego należał Szczebrzeszyn mający, wg prof. Janeczka, połączenie ze swym miastem powiatowym drogą wiodącą przez Michalów, i Tarnogórę. Zamościa jak wiadomo w tym czasie jeszcze nie było. Nie zniknęły jednak starostwa. Z dawnej własności królewskiej, czyli całego kraju, z biegiem czasu część ziemi i miast przeszła w ręce szlachty. W części, która pozostawała własnością króla starostowie nie pełnili już roli zarządców prowincji, ale zarządców dóbr królewskich-królewszczyzny.
Były dwa rodzaje starostw. Miasta będące własnością króla tworzyły starostwa grodowe (grodzkie). Zarządzający nimi starostowie, tak w mieście jak i w okolicznych wsiach-królewszczyznach, pełnili funkcje administracji rządowej, skarbowej i policji, byli władzą sądowniczą w stosunku do przestępstw porządkowych, wykonywali wyroki wszystkich instancji sądowych itp. Początkowo starostwa nadawano w zarząd dożywotnio.
Drugie to starostwa niegrodowe, ziemskie, których użytkownicy nie mieli żadnej z w./w jurysdykcji starościńskiej, chociaż grzecznościowo i ich nazywano starostami. Zaspokajało to tytułomanię szlachty-"szlachcic bez tytułu to jak liszka bez ogona". Z czasem starostwa niegrodowe stawały się coraz mniejsze. Związane było to zapewnie ze wzrostem ilości chętnych do ich otrzymania. Król, który początkowo nadawał je za zasługi dla kraju, zaczął również starostwa wydzierżawiać, a nawet dawać pod zastaw za otrzymane pożyczki pieniężne. Z tego powodu w literaturze, np. w "Trylogii", mamy sporo "starostów" .
Otrzymanie starostwa niegrodowego dawało pokaźne dochody. Jako przykład przytaczam za "Opisaniem Miast Królestwa Polskiego" następujący zapis: "Za Rzplitej Mszana była starostwem niegrodowym. Od roku 1761 posiadał ją Ignacy Zboiński, kasztelan płocki, opłacając zeń kwarty 2.135 złp., a hiberny złp.1.527" .
Dochód z tych starostw był przeznaczonyna utrzymania wojska broniącego południowo- wschodnie rubieże Rzeczypospolitej przed Turkami i Tatarami. Wojsko to nazywano Kwarcianym, bo utrzymywane było z KWARTY - daniny 1/4 dochodu starostw. HIBERNA to dodatkowa danina na utrzymanie wojsk w okresie zimowym. Wysokość opłat była ustalana na podstawie dokonywanych, co 5 lat lustracji dóbr. Z powyższych cyfr łatwo wyliczyć, że pan Ignacy Zboiński tenutariusz (dzierżawca) starostwa mszańskiego, oddawał z tego starostwa królowi - -państwu 3662 złp. Resztę około 5.000 złp. zatrzymywał na pokrycie kosztów i swój zysk. Koszty nie były zapewne zbyt wysokie, bowiem gros robocizny wykonywali pańszczyźniani chłopi. Było, o co zabiegać.
Król najczęściej rozdawaniem starostw kupował sobie lojalnych zwolenników. Większości starostw dostawali magnaci - byli najbardziej pożądanymi stronnikami. Wszystko to sprawiło, że w Polsce wykształcił się inny system niż w feudalnej Europie, gdyż do majątków będących własnością szlachty król nie posiadał żadnych praw. Jedynym wyjątkiem podobnym do feudalizmu europejskiego była włość Szczebrzeska, która w całości należała do jego właściciela, a zamieszkała tam szlachta była jego wasalami, co m .in. oznaczało, że podlegała jego jurysdykcji.




Strona Główna    Mieszkańcy