B C E F G H I J K M O P R
S T V W Ź Ż
F

Farberowie

Ester z Maimonów i Mendel Farberowie byli rodzicami Efraima. Mendel pełnił obowiązki szamesa w szczebrzeszyńskiej synagodze - w ספר זכרון לקהילת שברשין (Księga Pamięci Gminy Żydowskiej w Szczebrzeszynie; Kiriat Yam 1984) znajduje się tekst jego autorstwa, w którym zawarł opis synagogi z czasów jej świetności (prezentowany jest poniżej), oraz teksty: "Na cmentarzu" (tekst w tłumaczeniu Mariusza Grzeszkiewicza znajduje się na stronie: http://www.republika.pl/horajec/fakt1.html,"Nadgorliwi fanatycy".
O Ester nie wiemy nic poza tym, że pochodziła z rodziny Majmonów - jako ciekawostkę mogę jedynie dodać iż tej rodziny wywodziła się także żona szczebrzeszyńskiego uczonego z początków XIX wieku - Jakowa Reifmana.1 Syn Mendla i Ester - wspomniany wcześniej Efraim dzieciństwo i młodość spędził w Sczebrzeszynie. Był żołnierzem kampanii wrześniowej. Po powrocie z frontu, gdy Niemcy zaczęli stosować coraz bardziej rygorystyczne środki wobec miejscowych Żydów wyjechał, a właściwie poszedł do Tarnogrodu. Aresztowany wraz z grupą tarnogrodzkich Żydów znalazł się w obozie w Bełżcu - z tego okresu pochodzą jego wspomnienia zamieszczone we wspomnianej na wstępie Księdze Pamięci..., przetłumaczone zostały również z jidysz przez Adama Altmana i dostępne są na stronie stronie: http://www.republika.pl/horajec/okup6.html
Ukazuje w nich Efraim obraz zajętego przez Niemców Szczebrzeszyna, codzienną egzystencję miejscowych Żydów, strach, ból, zakłamanie nie obce również społeczności żydowskiej, a szczególnie członkom Judenratu (nie podał jednak ich nazwisk). Opisuje również warunki panujące w obozie w Bełżcu. Oprócz wymienionych powyżej wspomnień Efraim Farber jest autorem tekstów, które zostały opublikowane na łamach Księgi pamięci Gminy Żydowskiej w Szczebrzeszynie:

  • Zakończyć sprawy przed terminem
  • W niemieckiej niewoli
  • W zbrojnej walce
  • W szatach arianina w Belgii
  • Szczęśliwy dziadek
  • Pracowałem ciężko, sprawowałem się dobrze
  • Lekarz i mohel

W roku 1946 poznał w Polsce swoją przyszła żonę - Rosę. Na stałe zamieszkali w Izraelu. Po otrząśnięciu się z wojennych koszmarów Efraim zabrał się energicznie do pracy by ocalić to, co z przedwojennej żydowskiej szczebrzeszyńskiej rzeczywistości pozostało w pamięci Tych, którzy przeżyli. Tak zrodził się pomysł napisania Księgi Pamięci w terminologii hebrajskiej nazywanej krótko "pinchasem".
Aktywnie uczestniczył w pracach powstałego w Izraelu Ziomkostwa Szczebrzeszyńskich Żydów, które to Ziomkostwo po wielu wysiłkach i staraniach wydało omawianą Księgę. Jest to rzecz wyjątkowa - tym bardziej, że brakuje dokumentacji traktującej o przeszłości szczebrzeszyńskich Żydów.
W roku 1991 Efraim Farberprzemawiał podczas uroczystości odsłonięcia na szczebrzeszyńskim kirkucie obelisku upamiętniającego zagładę Żydów ze Szczebrzeszyna i okolic; powiedział wówczas: "Ziomkowie uratowani cudem od hitlerowskiej zagłady składają hołd nad grobem pomordowanych ojców - matek - rodzin..." 2 Zmarł w 1991 roku. Gdy w czerwcu 2004 roku wysłałam Jego żonie - Róży artykuł o otwarciu Muzeum Miejsca Pamięci w w Bełżcu odpisała: "mój mąż bardzo by się cieszył, gdyby dożył tej chwili. On tak często o tamtych, trudnych czasach opowiadał."

***

Mendel Farber. Korony wysadzane złotem i diamentami

przekładu tekstu z języka jidysz dokonał Adam Altman; pozwolenie na publikację uzyskałam od synowej reb Mendla - Rosy Farber

Szczebrzeszyńska bóżnica, która jest tak stara3 jak stara jest historia polskiego żydostwa była bardzo ładna. W środku wysoka i okrągława z pięknymi gzymsami, na ścianach farbami były wypisane piękne ustępy z psalmów i było tam też wiele rzeźb, które symbolizowały wydarzenia z żydowskiej historii począwszy od zniszczenia Drugiej Świątyni i dalej.
Pod aron ha - kodeszem4 wisiały dwa łańcuchy z drewna wyobrażające winogrona, a pomiędzy tymi winogronami było widać datę, która oznaczała wiek tych wyrobów, które miały 900 lat; w aron ha - kodesz było 310 zwojów! W Sidurze5 oznaczone były dni świąteczne, jak: Dni Grozy, rocznice wielu nieszczęśliwych wydarzeń z powodu których cierpiało polskie żydostwo. W ogóle, szczebrzeszyńscy Żydzi szczególną czcią otaczali ten Sidur - miał datę 1910 roku.
W szczebrzeszyńskiej bóżnicy było dużo/span> odzieży [koszulek] na zwoje Tory. W większej części ze złota i innych drogich kamieni, na których były wyryte daty od 1500 do 1900 roku . Były też i srebrne koszulki, które zakładano na zwoje w sobotę i dni świąteczne. W Dniach Grozy6 wyjmowano tylko złote koszulki. Były też w bóżnicy parochety7 jeden był haftowany z 300 złotych nici, ten parochet był darem syna Chaji i miał 300 lat. Cicit8 na parochecie miały daty od 300 - 500 lat wstecz. Na specjalną uwagę zasłużyły naczynia do mycia rąk przez kapłanów przed udzielaniem błogosławieństwa - te wszystkie naczynia były srebrne, a wśród nich był dar Naftali ben Katza. Było też 12 złotych lichtarzy sześćsetletnich - dar kobiet, wśród których znajdowała się Nechaja córka Tobiasza Szpera; była także duża menora nad bimą9 którą zapalano tylko na Chanukę.10
W roku 1906 dokonano w w bóżnicy prac dekoratorskich zatrudniono do tego tylko starych żydowskich rzemieślników pod nadzorem Mordechaja Bioma, był to chacham (bardzo uczony człowiek) w zakresie malunku i rzeźby. Przy wykonał okazałe malowidło, które podpisał "to wy W kącie strychu bóżniczego
wygospodarowano mała komórkę, w której mógł się zmieścić jeden człowiek - ta komórka służyła w przeszłości jako miejsce, gdzie zwykło się sadzać na krótki czas grzesznika, albo kogoś, kto popełnił jakieś wykroczenie. Na strychu bóżnicy przechowywano także stare ubrania, których podobnie jak książek nie wolno było palić.

Opracowała Regina Smoter Grzeszkiewicz

Feldmanowie Berko i Icek

Ubodzy żydowscy sklepikarze, prowadzili w 1880 roku sklepik zlokalizowany w okolicach szpitala, który przynosił rocznego dochodu rubli 50.

Fenc Paweł ps. "Zygmunt"

Walczył w szeregach armii Krajowej - przed wybuchem wojny wykładał biologię i geografię w Państwowym Seminarium Nauczycielski. Aresztowany w 1940 roku do Szczebrzeszyna powrócił w roku 1945; przed aresztowaniem był czynnie zaangażowany w tajne nauczanie na terenie Adamowa.

Fleischer Devora

Do wybuchu drugiej wojny światowej mieszkała w Szczebrzeszynie; jej rodzice byli zamożnymi ludźmi - rodzina Fleischerów była znana i ceniona w mieście. Devora, która ocalała z hitlerowskiego pogromu, po wyzwoleniu na własną rękę rozpoczęła poszukiwania swego dziecka, brata i siostry przemierzając teren Lubelszczyzny i kraju -"..podróżowałam przez wiele miesięcy chcąc odnaleźć moje jedyne dziecko, siostrę i brata... Po dłuższych wędrówkach po miastach i wsiach osiadłam w Łodzi". Tutaj znajdowało się większe skupisko Żydów - w Łodzi Devora nawiązała kontakt z Lejbelem Goldberg ps. "Turek", który we współpracy z Centralną Historyczną Komisją w Łodzi kierowaną przez człowieka o nazwisku Szeptl poszukiwał żydowskich dzieci na terenie wyzwolonej Polski - bądź to w klasztorach, czy u polskich rodzin. Relacje Devory Fleischer z tamtego okresu są cennym przyczynkiem do odsłonięcia mało znanej i nie nagłośnionej historii odzyskiwania żydowskich dzieci - te, które udało się odnaleźć - oddawano je dobrowolnie lub za pieniądze - umieszczane były początkowo w Domach Dziecka w Łodzi na ul. Piotrkowskiej 88 i Narutowicza 18, w Kamieńcu, na Dolnym Śląsku, następnie odsyłane do Niemiec, a stamtąd do Palestyny... "on później [żydowski pisarz Chaim Grade] odwiedził Dom Dziecka w Łodzi na Piotrkowskiej 88, gdzie spotkał uratowane dzieci z polskich rąk śpiące beztrosko i w białych łóżeczkach, czysto, ale samotne, pełne sieroty - wg. wspomnień Devory Fleischer zamieszczonych w Księdze Pamięci Gminy Żydowskiej w Szczebrzeszynie (Kiriat Yam 1948); przekład z jidysz Adam Altman.

Fleischer Mordechaj

Był właścicielem (stojącej do dziś) najwspanialszej w mieście kamieniczki (po wyzwoleniu został odkupiona od Fleischerów przez rodzinę Drożdżyków), dwupiętrowej z balkonami i głównym wejściem z marmurowymi schodami.
W jednym z narożników - na parterze usytuowana była apteka. Morfdechaj współpracował z ordynatem Maurycym Zamojskim; posiadał tartak zlokalizowany przy ul. Frampolskiej.
Znany był w Szczebrzeszynie ze swej hojności - wspierał nawt miejscowy kościół katolicki żądając przy tym, "by fundusze przyznawane kościołowi były wykorzystywane na rzecz biednych mieszkańców miasteczka.11

Flis Stanisławie in memoriam FLIS STANISŁAWA WIERSZE

Stanisława Flis żyła obok, po sąsiedzku ze znaną na Zamojszczyźnie Franciszką Borytową, która debiutowała jeszcze w roku 1971. Obie rodem z Błonia - przedmieścia Szczebrzeszyna. Borytową "odkryto" - wypromowano - jej wiersze, opowieści ujrzały światło dzienne kilka lat temu; Stanisława Flisowa nie żyje od dwudziestu lat.
Zupełnie przypadkowo natrafiłam na jej ślad dzięki uprzejmości Marii Sudak, emerytowanej nauczycielki akademickiej też rodem z Błonia - to ona wskazała mi adres zamieszkania córki Stanisławy Flisowej - Marii Kisiel, która zgodziła się udostępnić całą spuściznę pozostałą po matce - brulion A4 zapisany jej utworami.

***

Co można powiedzieć o mojej bohaterce. Pisała zawsze do szuflady, gdy sąsiadka zbierała laury, ona milczała. Z tym milczeniem odeszła. Pozostał wspomniany brulion zawierający cały jej dorobek. Jakie są te utwory? Niektóre zachowują formę wiersza, inne nazwałabym po prostu wierszowaną prozą, jednak niezależnie od formy w jakiej zostały napisane ważna jest ich treść, przesłanie jakie ze sobą niosą.
Jest tam jedna wielka prawda: życie, to rzecz cenna, dane nam raz należy szanować, bo człowiek to ktoś wyjątkowy, wartościowy - zwłaszcza takiej profesji jak nauczyciel, ksiądz...: " Nauczyciel wielkie słowo, w nim nauka w nim potęga..." (Dzień Nauczyciela).
Ksiądz także jest ważny, potrzebny, zwłaszcza w małomiasteczkowym środowisku. Jest siewcą - "Bożego słowa ziarno sieje na niwie dusz". Więc należą mu się serdeczne życzenia by "ze swej pracy zebrał plon wspaniały" (Zakończenie religii).
Utwory Stanisławy Flisowej są różnotematyczne - okolicznościowe, poświęcone uroczystościom kościelnym, refleksyjne, patriotyczne i bardzo osobiste ukazujące całą duchową istotę tej kobiety - jej żale, radości, smutki, nadzieje na lepsze jutro, stosunek do innych ludzi którzy odwiecznym prawem współistnienia pojawiają się w naszym życiu...
Z utworów okolicznościowych na szczególną uwagę zasługuje wiersz "Dzień Kobiet" - dostrzega w nim poetka uniwersalność kobiety w rodzinie, co jest zrozumiałe, ale Stanisława Flisowa idzie jeszcze dalej w swoich rozważaniach. Oddaje kobiecie (żonie i matce) szczególnego rodzaju hołd przyrównując waleczność z jaką pokonuje codzienne przeszkody do czynów wielkiego Juranda - jak on jest dzielna nie tylko w walce ale i w przebaczaniu, a to świadczy o wielkiej szlachetności - "ona jak dzielny Jurand potrafi zapomnieć".
Motyw świąt kościelnych odnajdziemy w wierszu "Boże Narodzenie". Symbolicznym obrazem tych świąt jest drzewko choinkowe, ale dla wrażliwej kobiety, wychowanej w realiach polskiej rzeczywistości nie jest to zwyczajna sobie choinka - Stanisława widzi coś więcej; ta choinka jest cenna z innego niż świąteczny powodu - "bo ją wychowała ojczysta ziemia kochana naszych braci Polaków krwią i potem przelana". Nutka patriotyzmu , nutka zadumy tkwi w tych kilku słowach...
Utwory Stanisławy Flisowej mają to do siebie, że zachwycają prostotą, trafnością spostrzeżeń. Pisane prostym językiem bez wyszukanych przenośni, metafor skłaniają do refleksji na przeszłością, nad poczynaniami człowieka, jego miejscem w ojczyźnie. Wszystko, co poetka dostrzegła, przeżyła jest tak samo ważne dla niej jak i dla innych. Codzienność niesie ze sobą tyle problemów, trosk, że warto jej zdaniem mieć kogoś, kto by tak razem z nami, wspólnie szedł i pomagał znosić, pokonywać przeszkody.
Tego kogoś odnalazła - ufa mu, bowiem on może "przełamać trudności w naszym polskim życiu". Rysuje się w tym momencie duchowy portret poetki - jest kobietą wierzącą o czym świadczy kilka utworów które "spięła " jednym tytułem "Matko Częstochowska co masz tron swój w niebie". Obok wiary szczerej, głębokiej jest refleksja nad życiem, nad przemijaniem - "bo życie ludzkie wcale nie jest łatwe,raz się toczy z góry lekko bez trudności, to znów w górę trzeba się wspinać zdobywając ciężko każdy krok przyszłości " (W dniu ślubu) pojawia się i pytanie nurtujące każdego człowieka: co potem, co dalej? Autorka kończy ten "zbiorek" utworów nigdzie dotąd nie publikowanych (gdyby pokusić się ot trzeba by dokonać rzetelnej pracy redakcyjnej) cyklem wierszy zatytułowanym "Różne".

***

Ta obszerna nieco w treść relacja jest próbą zrozumienia i poznania przynajmniej w ogólnych zarysach twórczości Stanisławy Flis.
Całe życie pracowała na roli. Błonie to rolnicza miejscowość mimo że administracyjnie przynależąca do Szczebrzeszyna. Tutaj uczęszczała do szkoły podstawowej - ze względu na trudne warunki ukończyła sześć klas.
Pisać zaczęła dość późno - na życzenie miejscowej nauczycielki - katechetki. Były to wiersze religijne, które później wykorzystywano na różnych uroczystościach kościelnych; z biegiem czasu zaczęła pisać już na życzenie wiersze świeckie, ludowe; wykorzystywano je w szkole.
Gdy jeden z nauczycieli miejscowej szkoły zwrócił Stanisławie uwagę na słowa w wierszu o choince: "...chciałaś gałązkami chwycić niebios progu i wszystkie meldunki złożyć przed tron Bogu..."proponując aby słowo "Bóg" zmieniła, względnie usunęła - nie zrobiła tego, o co prosił, tylko ograniczyła się do piania wierszy świeckich, a jeżeli pisała na tematy religijne to tylko dla siebie odkładając to do szuflady i czekając na zmiany...12
Warto zwrócić uwagę na utwory Stanisławy Flisowej - wyłania się z nich sylwetka kobiety światłej, bystrej obserwatorki tego, co wokół. Jest dużo ciepła, osobistego i emocjonalnego zaangażowania w to co pisze. To jej świat - jej życie - trudne, nie usłane różami dlatego ciekawe. Poprzez pryzmat osobistych doznań, radości, lęków Stanisława Flisowa postrzega drugiego człowieka, swego bliźniego; jest z nim w jego szczęściu i kłopotach. Jest obok.

Biogram Stanisławy Flisowej, oraz trzy wiersze jej autorstwa zaprezentował na łamach "Twórczości Ludowej" 2003 nr 3 (55) s. 27 Jan Adamowski.

Opracowała Regina Smoter Grzeszkiewicz

Franczak Antoni

Rzemieślnik urodzony w 1898 roku - posiadał patent rzeźnicki IV kategorii wydany przez Urząd Skarbu w Zamościu. Dokument ten wraz z książeczką wojskową zgubił w lipcu 1926 roku - ogłoszenie o zaistniałej sytuacji zamieszczono na łamach Ziemi Zamojskiej nr 28 - 29 z 1926 roku.


Strona Główna    Mieszkańcy



1. tekst o Jakowie Reifman w przekładzie Adama Altmana znajduje się na stronie: http://www.republika.pl/elohim1/lista_zydow.html
2. J. Byra, Na kirkucie. Tygodnik Zamojski 1991, nr 33
3. inż. Dawid Widubic twierdził, że szczebrzeszyńska bóznica został zbudowana w XVI wieku, natomiast miejscowi Żydzi byli przekonani że znacznie wcześniej (z przypisu pod tekstem oryginalnym)
4. z hebr. "święta skrzynia" , także szafa, zawierająca zwoje Tory, umieszczona na tej ścianie synagogi, która wskazuje kierunek Jerozolimy.
5. hebr. "porządek" – modlitewnik zawierający hebrajsko – aramejskie teksty modlitw
6. dni pomiędzy Jom Kipur (Dniem Sądu) a Rosz - ha Szana (Nowym Rokiem)
7. parochet - hebr. "zasłona", kotara zawieszona przed aron ha – kodesz w synagodze wzorowana na ozdobnej zasłonie oddzielającej Święte Świętych z Arką Przymierza w środku od Świątyni. Parochet symbolicznie oddziela strefę sacrum od profanum wg: A Unterman. Encyklopedia tradycji i legend żydowskich. Warszawa 1994 , s. 210
8. cict - hebr. "frędzle"
9. bima - hebr. "podwyższenie", podium w synagodze z którego odczytuję się Torę
10. Chanuka – ośmiodniowe święto świateł rozpoczynające się dwudziestego ósmego dnia miesiąca kislew (w połowie grudnia)
11. F. Bibel. Tales from the Shtetl. 2004
12. relacja Marii Kisiel - córki poetki