Strona Główna



ROMUALD KOŁODZIEJCZYK

Uwagi do udziału dr Klukowskiego w procesie Norymberskim


[w nawiasach moje uwagi R.K.]

Zygmunt Klukowski rozpocząwszy studia medyczne w Moskwie musiał, jak wielu Polaków żyjących w Rosji, przenieść się na studia w Krakowie z powodu zamknięcia, przez władze rosyjskie, wszystkich wyższych uczelni po rewolucji 1905 r. Studia w Krakowie ukończył, jak wszyscy w tamtych czasach, z tytułem doktora wszech nauk lekarskich.
Powtarzane przez wszystkich twierdzenie, jakoby doktor Klukowski był świadkiem w Procesie Norymberskim w LISTOPADZE 1946 r. jest nieprawdą. W powszechnym odbiorze Proces Norymberski to proces przed Międzynarodowym Trybunałem na którym sądzono głównych zbrodniarzy wojennych m.in.: Greringa, Hessa, Ribbentropa Franka, Kaltenbrunnera, Kaitla, Flika, Donitza i innych. Proces ten toczył się w dniach od 20.XII. 1945 do 1.PAŻDZIERNIKA 1946.A więc w LISTOPADZIE 1946 r. żadnego procesu w Norymberdze już nie było.
Natomiast od 9 .XII. 1946 r. rozpoczęło się, też w Norymberdze, dwanaście procesów zwanych w żargonie prawniczym "odpryskowych", ale już tylko przed Amerykańskim Trybunałem Wojskowym. Były to:

  • proces lekarzy
  • proces Michla
  • proces prawników
  • proces WVHA
  • proces Flicka
  • proces IG Farben
  • proces dowódców na Bałkanach
  • proces RuSHA
  • proces Einsatzgruppen
  • proces Krupa
  • proces ministrów
  • proces wyższego dowództwa

Doktor Klukowski był świadkiem w ósmym z tych procesów, oficjalnie zwanym USA przeciw Ulrichowi Greifelt i Innym. Na ławie oskarżonych zasiedli funkcjonariusze RuSHA tzn. Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa, odpowiedzialni za niezliczoną ilość zbrodni w Europie, szczególnie w sprawach rasowych, ale i wysiedleńczo- przesiedleńczych. W tym także za wysiedlanie Zamojszczyzny, i wywózkę polskich dzieci do Niemiec w celach ich germanizacji.
Proces ten trwał od 20.X..1947 do 10.III.1948 r., a więc ponad 140 dni. Klukowski jako świadek zeznawał w dniu 5. LISTOPADA 1947 r., około godziny. Następnego dnia zeznawało troje dzieci z Łodzi wywiezionych przez Niemców w celu germanizacji.
Trzeba tutaj wyraźnie podkreślić, że Klukowski nie występował "z ramienia Polski" bo to nie rząd polski delegował Klukowskiego i dzieci na świadków, lecz tylko łaskawie się zgodził na ich wyjazd do Norymberii. Klukowskiego i dzieci na świadków powołał amerykański prokurator na koszt rządu amerykańskiego, płacąc wszelkie koszta przejazdu, zakwaterowania oraz diety.
Podczas tego wyjazdu doktor pisał dziennik, w którym pod bieżącymi datami zapisywał dokładnie co robił w danym dniu, co i za ile jadł itp. Dziennik zaczyna od: " 1. listopad 1947 sobota. "O godz 13.30 wyruszyliśmy z Warszawy. Około 21.00 przekroczyliśmy granicę polsko- czechosłowacką w Zebrzydowicach......Na obu stronach straż graniczna była bardzo grzeczna. Było bardzo mało pasażerów; druga klasa była na pół pusta." Itd., itd.. Z datami i dniami tygodnia.
Datę tę potwierdza Wanda Klukowski w swojej książce "Dangerous Journey to Freedom". Wanda to żona syna doktora, Jerzego, który też miał udział w pisaniu tej książki. Podaje, że wizyta dr Klukowskiego w ich domu w Dillingen [Niemcy Zachodnie], miała miejsce na początku listopada 1947 r. Wtedy dr. Klukowski po raz ostatni widział swego syna Jerzego, i po raz pierwszy i ostatni synową Wandę i wnuka Andrew.[który urodził się w styczniu 1947 r. i w chwili pobytu Klukowskiego w Dollingen miał 10 miesięcy].
Pod datą: 10 listopad 1947 poniedziałek, umieścił Klukowski w dzienniku informację, że on i dzieci z Łodzi wyjechali do Stuttgartu i Ludwigsburga na spotkanie z reprezentantami IRO [Międzynarodowa Organizacja Uchodźców powstała w tym czasie w miejsce zlikwidowanej UNRRY], oraz PCK. "Dzieci mówiły o ich przejściach, ja o Zamojszczyźnie. Pani Szymańska [opiekunka dzieci] naszkicowała wysiłki w poszukiwaniu polskich dzieci. Nasze dzieci dostały dużo darów. Pani Szymanska i ja piękne kwiaty." Pod datą 11 listopad 1947 wtorek zapisał: "Stuttgart- poszedłem do polskiej księgarni, "Dom polskiej książki". Nabyłem ich kilka".
Jego synowa Wanda w swej w/w książce dodaje, że autorem jednej z kupionych przez doktora książek był syn doktora Jerzy. Uczynny księgarz pomógł Klukowskiemu odnaleźć adres syna, i tym sposobem spotkał się on ze swoją najbliższą rodziną. Niestety spotkanie trwało nie wiele więcej niż dobę. Kończyła się doktorowi wiza. Polski konsul chciał mu ją przedłużyć, lecz konsul Czechosłowacki odmówił przedłużenia wizy tranzytowej.
Jako ciekawostkę mogę podać, że doktor w Norymberdze obejrzał jeden film amerykański, i kilka dokumentalnych o zbrodniach niemieckich. Film amerykański nie podobał mu się, lecz chwalił jego sprawność techniczną. Po powrocie do Polski opowiadał o tym mnie i swojemu przybranemu synowi Tadkowi, z którym mieszkaliśmy wtedy we wspólnie wynajętym pokoju w Zamościu podczas nauki w Liceum. Powiedział nam wtedy, że były to pierwsze filmy jakie w życiu widział.
Reasumując nie wiem dlaczegoautorzy rożnych artykułów z uporem trzymają się listopada 1946 r. Nawet jeżeli w jednej z gazet w 1956 r. Klukowski lub redaktor popełnił błąd i napisał listopad 1946r., to każdy późniejszy, rzetelny autor powinien sprawdzić fakty choćby w encyklopedii, i wtedy dowiedziałby się, że w listopadzie 1946r. nie było żadnego procesu w Norymberdze. A już zupełnie nie rozumiem Aleksandra Przysadę, który w swojej książce "Zygmunt Klukowski lekarz ze Szczebrzeszyna" wydanej w 2000 r.[!], pisze, że dr Klukowski to "główny świadek na procesie sądowym w Norymberdze", "Koronny świadek i rzeczoznawca w procesie norymberskim", "w Norymberdze... w 1946 r. z ramienia Polski wystąpił Z. Klukowski." Na głównym procesie norymberskim było czterech sędziów i czterech oskarżających prokuratorów, po jednym z USA, Wielkiej Brytanii, Francji i Rosji. Prokuratorzy ci mieli do pomocy komitet prokuratorski, w którym uczestniczył z ramienia Polski prokurator Sawicki. Oskarżeni sądzeni byli za:

podżeganie i przygotowanie do wojny
dokonanie zbrodni przeciwko pokojowi,
dokonanie zbrodni wojennych [wymordowanie np. 3.500.000 jeńców radzieckich],
dokonanie zbrodni przeciwko ludzkości [kilkadziesiąt milionów ofiar].

Nikt tam niestety nie zajmował się gehenną naszej Zamojszczyzny.




Strona Główna    Wspomnienia