Strona Główna



MARIA LOC - OCZKOŚ. REGINA SMOTER GRZESZKIEWICZ

Klemensów


Początki miejscowości sięgają XVIII wieku wiemy, że na mocy dekretu cesarza Józefa II z 1772 roku potwierdzającego Ordynację Zamoyską - posiadłości ordynackie, w obrębie których był już Klemensów podzielone zostały na klucze dóbr, miejscowość znalazła się wówczas w kluczu szczebrzeskim.1
Część gruntów należących do Bodaczowa, na których z czasem powstał Klemensów odstąpili w latach 1744 - 1745 Franciszkanie zamojscy Tomaszowi Antoniemu Zamoyskiemu, który wybudował na nich (ulegając prośbom swej żony - Anieli Teresy Michowskiej)2 późnobarokowy, jednopiętrowy murowany pałac - obiekt został ofiarowany synowi ordynatorstwa - Klemensowi. Projektantami pałacu byli: Jan Andrzej Bem i Jerzy de Kawe, budowniczym - Jan Columbani. Pałac wystawiony został w latach 1747 - 1767; kilkakrotnie był przebudowywany - znałam te pomieszczenia, były tam piękne parkiety - wspomina Maria Loc - Oczkoś, która wiele lat mieszkała w Klemensowie - piękne kominki, wejściowe schody. Piękna też była biblioteka3, regały po tej bibliotece zachowały się w pałacu do dziś, można je obejrzeć.
Wraz z budową pałacu rozpoczęto urządzanie ogrodu, prace nad nadaniem mu ostatecznego kształtu zajęły ogrodnikom zatrudnionym przez Zamoyskich wiele lat - dla zapewnienia ich socjalno - bytowych potrzeb wzniesiono "dom ogrodnika", zwany obecnie "domem w ogrodzie" - jest to dom, w którym mieszka w tej chwili 5 rodzin. Ten dom zawsze był taki wyjątkowy, ponieważ znajdujące się tam mieszkania są chyba najładniejsze z pośród tych jakie znajdują się w parku, poza mieszkaniami pałacowymi.
Raz, że położenie tego domu jest przepiękne, ściana południowa jest z widokiem na ogród, dom zawsze był obrośnięty winoroślą. Te pomieszczenia są takie wysokie. Co ciekawsze mimo zmian jakie powstają przy jego modernizacji przeprowadzanych przez mieszkających tam ludzi - pozostał niezmieniony zapach tego domu.
Kiedyś odwiedziła dom taka Marta, która przyjeżdżała tutaj na wakacje do swojej babci - p. Szymańskiej i spędzała w Klemensowie wakacje; przyjechała zobaczyć to miejsce po prawie 40 latach i stwierdziła , że pomimo różnych zmian z a pa ch d o m u s i ę n i e z m i e n i ł...
4
W chwili obecne park zajmuje 130 ha powierzchni, w jego obrębie występuje 35 gatunków drzew (m. in. dęby, lipy, sosna wejmutka, modrzew, wiąż), w tym roślinność egzotyczna (magnolia gwiaździsta, orzech czarny)5 - mój tata zawsze ubolewał że ten park został zdewastowany. Był posadzony w takie klomby przedzielone trawnikami i ścieżkami, zrobione zostało to z dużym rozmysłem, ludzie, którzy tu pracowali pozostawili po sobie piękne okazy drzew, które były rzadko spotykane nie tylko w tych okolicach ale i w Polsce - do dzisiejszego dnia, przynajmniej w części te drzewa zostały. Wiele z nich powinno być pomnikami przyrody chociażby ze względu na wiek.
Był taki zamiar w latach 80 - 90 [ubiegłego wieku] - nad parkiem objęło przez pewien czas patronat Ministerstwo, które zajmowało się ochroną dziedzictwa [narodowego] i i terenów zielonych. Wszyscy w parku mówił, że otworzyła się złota żyła dla parku. Została zatrudniona pewna ilość osób...,. Zamiarem tych ludzi [z Ministerstwa] miało być przywrócenie parku do stanu pierwotnego , pamiętającego czasy sprzed II wojny światowej. Nawet przychodzili ci Państwo do mojego taty, żeby tata sięgnął pamięcią do tych lat i przypomniał im jakie kwiaty , jakie drzewa były posadzone w konkretnych miejscach. Ale ta działalność była dość krótka, bo chyba 2 - 3 lata tylko, po czym prawdopodobnie zabrakło pieniędzy....
Kolejni właściciele, którzy przejmowali park nie robili nic by go utrzymać w należytym porządku, poza koszeniem czasem jakiejś trawy, przycinaniem żywopłotów.... Pomimo swej zdziczałości jest wciąż piękny i wiele osób zachwyca.6

W latach 1842 - 1857 w Klemensowie funkcjonowała szkoła ogrodnicza prowadzona przez pozostającego do dyspozycji Zamoyskich ogrodnika Sierugowskiego - placówka przestała istnieć z chwilą gdy klemensowski park przekazany został w dzierżawę na okres 12 lat.7 Klemensowska rezydencja Zamoyskich była miejscem spotkań "Klemensowczyków" - ziemiańskiego ugrupowania zorganizowanego przez Andrzeja hr. Zamoyskiego (istniało w latach 1843-1847, w pracach ugrupowania udzielali się m. in: L. Górski i W. Grabiński; w roku 1858 Klemensowszczycy zainicjowali powstanie Towarzystwa Rolniczego); podczas dorocznych spotkań dyskutowano nad problemami modernizacji rolnictwa, jego aspektów technicznych i społecznych, z priorytetowym zagadnieniem.8 Andrzej hr. Zamoyski prowadził w pobliskim Michalowie i Deszkowicach wzorcowe folwarki, które odwiedzane były przez Klemensowczyków podczas tychże zjazdów,9 współredagował również Rocznik Gospodarstwa Krajowego.10
W roku 1895 z inicjatywy ordynata Maurycego hr. Zamoyskiego uruchomiono w Klemensowie cukrownię (funkcjonowała do roku 2004) - obiekt został zlokalizowany został na gruntach wsi Bodaczów. Pierwszym dyrektorem cukrowni był Michał Lubiński, w roku 1912 funkcję tę pełnił inż. Wyszyński. Pierwsza kampania cukrownicza uruchomiona został pod koniec 1895 roku - surowiec przerobowy, buraki uprawiano na gruntach ordynackich, także miejscowi chłopi mogli sprzedawać zasiane przez siebie buraki.11
Dla potrzeb zakładu - jak podaje Krzysztof Czubara12 - uruchomiono sieć kolei wąskotorowej o długości 50 km łącznie, którą obsługiwało 6 parowozów i 90 wagonów. W latach trzydziestych ubiegłego wieku cukrownie wydzierżawiono spółce akcyjnej "Towarzystwo Cukrowni i Rafinerii Klemensów". W roku 1940 obowiązki dyrektora pełnił Stanisław Maliński. Po wyzwoleniu cukrownia została zmodernizowana; największą moc przerobową uzyskał zakład w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku - produkowano wówczas rocznie ok. 12.000 ton cukru.
W okresie międzywojennym (1905 rok) z inicjatywy działaczy ludowych - Jana Korby i L. Śledzińskiego powstało w Klemensowie Koło Polskiej Macierzy Szkolnej (PMS).13
Szerokim echem na Zamojszczyźnie odbiło się zorganizowanie w Klemensowie i Szczebrzeszynie w 1920 roku obchodów Dnia Śląska Cieszyńskiego, (któremu groziło oderwanie od Polski i przyłączenie do Czech), połączonych z akcją charytatywną na rzecz Macierzy Szkolnej.14 Staraniem Rodziny Zamoyskich zorganizowany został (także w okresie międzywojennym) w pałacu teatrzyk przy którym funkcjonowało kółko recytatorsko - dramatyczne. W pracy kółka zaangażowana była młodzież z okolicznych zamożnych rodzin oraz członkowie Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" ze Szczebrzeszyna ( m. in. Kazimiera Kapeć) pozostającego pod opieką Adama Zamoyskiego z Kozłówki. Kółko miało swoje locum przy cukrowni w Klemensowie, a wszystkie inscenizacje odbywały się w pałacu klemensowskim, na premierach poza ordynatorstwem bywali: plenipotent - Stanisław Grabski, przyjaciele Zamoyskich, urzędnicy ordynaccy, młodzież szlachecka z okolicznych dworów; rekwizyty sprowadzano z Warszawy.15
Podczas okupacji w Klemensowie Niemcy zorganizowali lotnisko - pod datą 17 marca 1941 roku dr Klukowski zapisał: Ludność jest zaniepokojona olbrzymimi zapasami benzyny, cały wygon koło cukrowni założony beczkami, w parku pałacowym w Klemensowie pomiędzy drzewami beczki z benzyną ułożono w 3 warstwy - jedna na drugiej. Oprócz benzyny, zdaje się, że gromadzą jakieś inne materiały. Na lotnisku robota wre od rana do nocy. Przyjechało bardzo dużo lotników. Ruch samochodowy wzmożony16. W czerwcu 1943 roku w klemensowskim pałacu zatrzymały się duże oddziały żandarmerii i SS.17
Funkcjonująca pod niemieckim zarządem Cukrownia stanowiła łakomy kąsek dla miejscowego (zamojskiego) Ruchu Oporu z tej prostej przyczyny - braku podstawowych środków spożywczych, do których niewątpliwie należał cukier - w czerwcu 1944 roku radeczniccy partyzanci dokonali napadu na gospodarstwo rolne w Michalowie i cukrownię Klemensów - wspomina żołnierz Batalionów Chłopskich z Radecznicy Władysław Jezierski - zbiórkę żołnierzy BCh z placówek Radecznica, Zaporze, Zaburze, Gorajec i placówek pobliskich zwołano w Kolonii Zaburze (na Świniarkach) na godzinę 22 - gą. Na akcję wyruszono przez wieś Szperówka do mostu na szosie Szczebrzeszyn - Rozłopy; przy moście odcięto druty telefoniczne. Jedna grupa udała się do gospodarstwa Michalów, druga z wozami konnymi do Cukrowni Klemensów. Z Michalowa zabrano kilkanaście sztuk bydła i koni (były to sztuki mające licencję) i zabito tam kilka sztuk trzody chlewnej, zabierając je na furmanki; w stajni moich rodziców (Jezierskich w Radecznicy) była przetrzymywana klacz przez kilka dni. Po wyzwoleniu część zwierząt wróciła do gospodarstwa Michalów. Z Cukrowni Klemensów zabrano kilkanaście ton cukru. Otrzymaliśmy po 10 kg cukru; cukier wydawano nam w piekarni Bogdana Strusińskiego w Radecznicy; furmani dostali po 30 kg cukru.18
innej akcji, zorganizowanej przez miejscowych [klemensowskich] partyzantów (z oddziału "Podkowy") opowiada córka jednego z nich - Jan Loca Maria Loc - Oczkoś: jak sobie przypominam z opowiadań, mój tata wraz ze swoim bratem Bolesławem brał udział w akcji lokalnej, kiedy to oddziały AK uniemożliwiały przetransportowanie armii niemieckiej żywności na wschód. Ta akcja miała miejsce między mostami w Michalowie. Później była obława na akowców zaangażowanych w tę akcję, wskazano nazwisko mojego taty. Tata ukrył się wtedy u mojego dziadka, a swojego stryja w gajówce Krzywe zlokalizowanej w lasach kosobudzkich. Dziadek Józef tez bardzo pomagał w wojnę żołnierzom AK. Zawsze mieli schronienie, jak to się mówi - wikt i opierunek. W AK była wówczas konspiracja - mój tata po śmierci swego brata, kiedy jego żona i córki starały się o rentę rodzinną , tę wojenną - chciał im pomóc i co najciekawsze nie znał pseudonimu stryjka Bolesława, nie znał też nikt z rodziny, a trzeba było udowodnić jego przynależność do AK. Okazało się że archiwa znajdują się w Londynie...Przy okazji dowiedziałam się, że tata miał pseudonim "Gąsienica".

***

W Klemensowie przez wiele lat mieszkała rodzina Loców - o jej losach opowiada współautorka niniejszego tekstu - Maria Loc Oczkoś: spędziłam tam kilka dziesiątków lat swego życia, każdy kamień był mi bardzo drogi, zresztą pozostaje wciąż, tak że z ogromnym sentymentem wspominam tamte lata. Były to lata dzieciństwa - w moim odczuciu szczęśliwego dzieciństwa. Miałam dwoje rodziców, którzy mnie kochali, przy tym była jeszcze babcia, a taką dojeżdżająca babcią była babcia ze strony mamy. Tak, że wychowywaliśmy się w takiej rodzinie wielopokoleniowej. Później już pod koniec swojego życia, zamieszkała z nami ta druga babcia - Józia; a tak to wiecznie jakieś babcie wokół na były, no też wspierały nas. Właśnie tak sobie je przypominam - babcia Ania - opowiadała mi mi ewangelię, czy też czytała Pismo Święte - a znała je tak doskonale, że cytowała jak bajkę.... Babcia Ania to była żona Aleksandra - mama mojego ojca. Kiedyś, mogę powiedzieć że chyba stał się cud , ponieważ babcia złamała nogę w biodrze, a była juz po osiemdziesiątce. Pamiętam jak wszyscy w rodzinie przezywaliśmy to wydarzenie, a często tez klękaliśmy razem wspólnej modlitwy wieczorem. Tak jakoś żarliwie modliliśmy sę i babcia po pół roku leżenia w łóżku po prostu wstała i zaczęła chodzić, więc w wieku 80 lat to było trochę dziwne zjawisko...
Mój ojciec był bardzo gościnnym człowiekiem i takim serdecznym, w związku z tym przyjeżdżało do nas mnóstwo ludzi , zarówno z rodziny jak i znajomych , bywał tez hrabia Zamoyski i jego siostry: pani Krysia, pani Teresa i pani Maria. Z tego co pamiętam, te panie bywały także na wakacjach u Sióstr, więc zapraszane często wpadały do nas na jakieś kolacyjki, czy herbatki. Moja mama podejmowała je bardzo serdecznie, bo trzeba przyznać była dobrą gospodynią; zawsze było w domu ugotowane , upieczone, a przez to zawsze bywało u nas mnóstwo gości...
Przyjeżdżali też moi kuzyni zarównoze strony mamy jak i taty , tak że było nas na wakacje bardzo dużo młodych ludzi, spędzaliśmy wakacje raczej przyjemnie. Moja mam była z domu Niemczuk, pochodziła z Łabuniek; tata miał na imie Jan - urodził się w Bodaczowie w 1917 roku, w czerwcu. Całe życie pracował w okolicach: park, Michalów - Bodaczów, bywał też w gajówce Krzywe, gdzie mieszkał mój dziadzio, gajowy, był to stryj mojego ojca - Józef. Obecnie gajówka nazywa się Dębowiec.
W okresie przedwojennym dziadzio był żonaty z babcią Marią; z tego co mi wiadomo babcia była 13 lat od niego starsza, w związku z czym szybciej odeszła z tego świata. Dziadzio ożenił się po raz drugi z babcią Wanda, było to lata pięćdziesiąte [ubiegłego stulecia]. W latach siedemdziesiątych , nie pamiętam dokładnie kiedy - zmarł - był to rok 1971 lub 1972. Babcie przez wiele lat żyła tam sama w tej gajówce.
Mieli konia Basię, siwą arabkę, która miał u nich dożywocie. Służyła im przez wiele lat, ponieważ zimą - a zimy bywały tam raczej ciężkie - trzeba było wszystko do gajówki dowieźć, mydło i powidło, mąkę i kaszę i wszystko... Więc zawsze były wyprawy, przynajmniej raz na tydzień, wozem w dół do miasta [z Brodzkiej Góry do Szczebrzeszyna]. Żyli tam w bardzo prymitywnych , powiedziałabym spartańskich warunkach - bez światła, bez bieżącej wody. Studnia była bardzo głęboka, na 56 betonów, a przecież trzeba było wody naciągnąć i dla konia i dla dla krowy...
Mój tata przez wiele lat tam jeździł, ponieważ mieli wspólną pasję - pszczoły; tata podzielił swoją pasiekę - część miał w parku, część stacjonowała w gajówce Krzywe, mieliśmy przez to możliwość konsumpcji miodu leśnego.
Mieszkaliśmy w takim mieszkaniu, które kiedyś należało do rządcy. Z zewnątrz nie był to ciekawy dom, ale wewnątrz pomieszczenia były przestronne, duże. Nie było specjalnych wygód oprócz tego, że mieliśmy bieżąca wodę. Poza tym nie było żadnych wygód, niemniej było przestronnie, wysoko... Dziadek Aleksander (tata mojego ojca) młodo zmarł, tata miał wówczas pół roku, było to w 1918 roku. Zostawił żonę Annę z trojgiem dzieci - Bolesławem (najstarszym), ciocią Marysią (nazywaliśmy ja Marysia, później miała zakonne imię Bolesława), i moim tatą.
Ciocia Marysia najpierw była w Zgromadzeniu Sióstr w Klemensowie, później zmieniał Zgromadzenie - miała jakąś przerwę bo zajmowała się babcią. Babcia podupadła na zdrowiu, ciocia musiała przy niej zostać, i ta przerwa była zbyt długa żeby wrócić ponownie do tego klasztoru. Ponownie wstąpiła do do Zakonu św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Zaczynała swoja posługę od Rychnowa, a później przez inne Domy się przemieszczała. Była tez w Domu Generalnym w Podkowie Leśnej; odwiedzałam ciocię w Rychnowie i w Podkowie Leśnej. Ostatnie lata swego życia spędziła w Mońkach, w Białostockiem. Tam zmarła 3 lata temu..
Ciocia Marysia miała takie niespotykane umiejętności - haftowała i malowała.. Wszystkie dzieła w postaci ornatów, stuł, szat liturgicznych, to były prace cioci. Haftowała pięknie haftem Richelieu, malowała też. Mam parę obrazków po cioci, obrusik, który wspólnie wyhaftowałyśmy na moją wyprawę . Ciocia jeśli już, to haftowała na potrzeby zakonu.
Mój pradziadek Józef był gajowym, jego zona miała na imię Albina - ostatnie lata jako gajowy spędził w Podborku , w Bodaczowie; dom w którym mieszkał istnieje do dnia dzisiejszego. Leśnikiem był również Zdzisław Loc , jego ojciec także był leśnikiem. Było takie powiedzenie, że Loce/Lotze to albo młynarze, albo leśnicy - takie dwa zawody wykonywali. Mój pradziadzio miał 5 synów i jedną córkę - dziadek Józef i Aleksander to byli jego synowie. Aleksander, o ile mi wiadomo ożenił się zbyt późno, już chyba po trzydziestce - zmarł mając 37 lat. Kupił młyn na spółke z dziadziem Kaziem, też Locem, bratem rodzonym. Razem gospodarzyli. Przeziębił się w tym młynie a panowała wówczas grypa zwana hiszpanka, była nieuleczalna na owe czasy, no i zmarł w młodym wieku.
Stryj Kazio jakiś czas prawdopodobnie gospodarował sam, po czym wziął do spółki mojego stryja Bolka, najstarszego z synów Aleksandra. Nie wiem jak się toczyły losy młyna, w końcu został odsprzedany rodzinie Pomarańskich w Bodaczowie. Dziadzio Kazio przeniósł się później do Jatutowa i tam tez miał młyn, później do Gardzienic, i tam tez miał młyn - całe życie z młynem...




Strona Główna   Wspomnienia



1. B. Chlebowski. Zamość, ordynacja Zamoyskich i powiat zamojski. Zamość 1919
2. córka Jana Bogusława, kasztelana sandomierskiego, i Teresy Bilińskiej. To ona zawierała kontrakty z artystami i rzemieślnikami, gromadziła materiały budowlane i decydowała o ich doborze; w jednym z listów pisanych w sprawach budowy rezydencji do burgrabiego Piotra Blumberga określa się jako "tego pałacu fundatorka". wg. http://www.sulow.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=49&Itemid=77
3. druki w liczbie ponad tysiąca (z XVI i XVII wieku ) pochodzące z Biblioteki Zamoyskich w Klemensowie przechowywane były do czerwca 2005 roku w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. H. Łopacińskiego w Lublinie; księgozbiór liczył ok. 13. 000 woluminów, w tej liczbie tak unikalne publikacje jak: "Herby rycerstwa polskiego" Bartosza Paprockiego (Kraków 1584), "Saxsonia" Albertusa Krantza (Frankfurt 1575), "Historia Polonica" Jana Długosza (1615). Decyzją prezydenta miasta Zamościa - Marcina Zamoyskiego przekazane zostały Miejskiej Bibliotece Publicznej w Zamościu.
4. relacja Marii Loc - Oczkoś
5. S. Stolarczyk. Roztocze Środkowe. Przewodnik turystyczny dla obozów wędrownych. Warszawa 1975. s. 66
6. Relacje M. Loc - Oczkoś
7. D. Kawałko. Klemensów, zespół pałacowo - parkowy. Zamość 1986., s. 7 - 12
8. wg. http://portalwiedzy.onet.pl/2593,haslo.html
9. R. Orłowski. Działalność społeczno - gospodarcza Andrzeja Zamoyskiego (1757 - 1792). Lublin 1965
10. pismo ukazywało się od roku 1842, od roku 1847 redaktorem naczelnym był hr. Andrzej Zamoyski; egzemplarze Rocznika... dostępne sa w zbiorach Wojweódzkiej Biblioteki im. H. Łopacińskiego w Lublinie
11. Cukrownia Klemensów (1895 - 1997). Solidarność. Biuletyn Informacyjny Regionu Środkowowschodniego 28.08. - 4.09. 1997 nr 36 - 37 (390 - 391)
12. K. Czubara. Koniec Słodkiej fabryki. Tygodnik Zamojski z dnia 30 czerwca 2004, s. 17
13. PSM - instytucja oświatowa założona z inspiracji kół postępowych; celem jej działalności było połączenie tajnie dotąd prowadzonych prac oświatowych. Na terenie Królestwa Polskiego zorganizowała ok. 900 kół - ich działalność sprowadzała się do: prowadzenia szkół podstawowych, czytelni, kursów dla analfabetów, uniwersytetów ludowych. W roku 1907 rząd carski rozwiązał PSM, reaktywacja nastąpiła w roku 1916 - Polska Macierz Szkolna istniał do roku 1939. wg. Słownik historii Polski. Warszawa 1969, s. 282
14. A. Wadowski, Klemensów i Szczebrzeszyn. Pamiątka obchodu "Dnia Śląska Cieszyńskiego" w dniu 23 maja 1920 r. Zamość 1920
15. relacja Marii z Rzepeckich Lisowskiej
16. Z. Klukowski. Dziennika z lat okupacji Zamojszczyzny 1939 - 1944. Lublin 1958
17. tamże...
18. R. Smoter Grzeszkiewicz. S. Rozwar Zybała. Rzeczpospolita Radecznicka (wrzesień 1939 - lipiec 1944) i druga konspiracja. Lublin 2007, s. 50