Strona Główna



REGINA SMOTER GRZESZKIEWICZ

Wspomnienia Józefa Soroki i Jana Wójcika z Berezy Kartuskiej


Obóz w Berezie Kartuskiej w swym założeniu był obozem koncentracyjnym, w którym osadzano przeciwników rządu sanacyjnego, zwłaszcza komunistów. Jako taki funkcjonował od 1934 roku; ostatnich więźniów zwalniano z chwilą wybuchu II wojny światowej. Nazwę wziął od miasta Bereza Kartuska położonego nad rzeką Jasiołdą, które do roku 1939 należało do Rzeczpospolitej Polskiej, obecnie Bereza Kartuska znajduje się na terenie Białorusi.

***

Józef Soroka, rodem z Zamościa - działacz polityczny zaangażowany w ruchu ludowym i młodzieżowym "Wici" (pełnił funkcję prezesa powiatowego) przebywał w osławionym obozie przez osiem miesięcy - od stycznia do sierpnia 1939 roku. Jego wspomnienia opublikowane w zbiorowej pracy "Bereziacy" wydanej nakładem Zakładu Historii Partii przy Komitecie Centralnym PZPR (Warszawa 1965) traktują o sytuacji politycznej na Zamojszczyźnie w latach trzydziestych XX wieku, oraz o jego osobistych przeżyciach w obozie.
W omawianym okresie Zamojszczyzna była istnym tyglem politycznym - "w organizacjach naszych na styku czterech powiatów tej części województwa lubelskiego aż kipiało"1 - odbywały się manifestacje, a których do historii przeszła manifestacja ludowa w Szczebrzeszynie 4 czerwca 1934 roku z udziałem około 15.000 ludzi - chłopów i robotników; jak przystało na zaangażowanego w słuszną sprawę działacza politycznego Jóef Soroka także wziął w niej udział. Jego wspomnienia z tamtego okresu są cenne nie tylko ze względu na wydźwięk polityczny, ale również dlatego, że pokazują ówczesną sytuację społeczną na zamojskich wsiach choćby taka krótka relacja:" zaledwie w dziesięć dni po burzliwej manifestacji w Szczebrzeszynie, na kilkanaście godzin przed moim aresztowaniem byłem we wsi Sąsiadka, gdzie wybuchł wielki pożar..."2
Pobyt w Berezie Kartuskiej wspomina Józef Soroka jako "wychowywanie go na patriotę" - "wystawia łeb chyba najgorszy kat Berezy, przynajmniej ja go tak oceniałem, Klusek. Przez cały czas mego pobytu w Berezie byłem jego ofiarą, wszędzie, gdzie mnie dopadł, bił, było to po prostu jego pasją." 3 Po wyjściu z Berezy Józef Soroka powołany został do wojska - 27 dywizji stacjonującej w Kowlu. Przed wyjazdem na front poddany został oględzinom lekarskim - " lekarz wojskowy w randze majora zwrócił uwagę na żółte pręgi na moich plecach i zapytał: "co mają znaczyć te "kiełbasy" na plecach?" Odpowiedziałem mu, że to są "lekcje wychowawcze..."4
Sposób obchodzenia się z zatrzymanymi przez służbę więzienną pozostawiał wiele do życzenia, traktowani przedmiotowo, bici za najdrobniejsze przewinienie, a często bez przyczyny, wszyscy, którzy tam się znaleźli przeszli twardą szkołę życia. To, co pozwoliło im przetrwać - to niezachwiana wiara w słuszność wyznawanych poglądów, którym poświęcili się bez reszty, nadzieja w lepsze jutro, sprawiedliwość, która miała kiedyś nastąpić. Obraz panujących w Berezie relacji więzień - służba więzienna oddaje wymowna wypowiedź Józefa Soroki:" za co przyszedłeś? [rozmowa strażnika z zatrzymanym]. O ile aresztowany odpowiedział, że nie wie padał rozkaz "skłon!", i Klusek z całą siłą walił pięć pał w siedzenie. I znów pytanie: a teraz wiesz za co ?..., a jak więzień połapał się, że trzeba powiedzieć , że "za komunizm", wówczas Klusek z uśmiechem mówił: "trzeba ci było s...synu od razu tak mówić."5
Więźniowie przebywający w Berezie Kartuskiej pracowali w różnych grupach zawodowych przy wszystkich niemal robotach na terenie obozu: w betoniarni, w pralni (tutaj szli tacy, którzy nie mieli już sił ciągnąć nóg za sobą - wspomina inny więzień, też z Zamojszczyzny - Jan Wójcik (nr obozowy 610), w kartoflarni. Więźniowie pracowali jako szewcy, kowale, blacharze, sprzątali pomieszczenia, w których przebywali policjanci - "można tam było czasem znaleźć w muszli klozetowej skrawek gazety. Należało go dokładnie wymyć, wygładzić, dobrze schować, aby policjanci nie znaleźli..., wieczorem zaczytywano się tymi strzępami, by skleić z nich obraz tego, co się działo na wolności."6
Najliczniejszą grupę stanowili betoniarze, osoby wyznaczone do niwelacji terenu, oraz grupa karno - ćwiczebna; strzegła ich policja uzbrojona po uszy. Jan Wójcik podaje teksty pieśni śpiewanych podczas jego pobytu w obozie: białoruskiej, która kończyła się słowami:

"Nam nie straszny gumowyje pałki,
"Padnij", "czołgaj", areszt, post,
My nie sahniom pierad faszyzmam karki,
My jszli i budziem iści na prost."7

oraz polskiej, śpiewanej przez grupę betoniarzy, w której pracował:

"Kostki twarde muszą być w bereskiej betoniarni,
Co dzień pałą płacą nam, co tydzień raport karny.
Czego stoisz, bój się Boga, komendanta pana,
Ma przyjechać delegacja, mówią z Lewiatana."8

Komendantem obozu, w okresie gdy przebywali tam Józef Soroka i Jan Wójcik był pułkownik Kamola - Kurhański (lub Kostka - Biernacki, taką wersje nazwiska podaje Józef Soroka). Więźniowie reprezentowali sobą różne ugrupowania polityczne, wywodzili się z różnych środowisk, zróżnicowani byli pod względem wieku i wykształcenia. Obok rdzennych Polaków w Berezie odsiadywali swoje wyroki Żydzi, jeden z nich - Mendel Skrobek zwolniony w 1935 roku jako pierwszy opublikował w Paryżu broszurę o straszliwych warunkach panujących w obozie.




Strona Główna   Wspomnienia



1. J. Soroka. Moja droga do Berezy Kartuskiej. Zakład Historii Partii przy KC PZPR. "Bereziacy", Warszawa 1965, s. 382 (dalej J. Soroka. Moja droga...)
2. tamże
3. tamże, s. 389
4. J. Soroka. Moja droga..., s. 394
5. tamże, s. 390
6. J. Wójcik. Fragmenty wspomnień. Zakład Historii Partii przy KC PZPR. "Bereziacy", Warszawa 1965, s. 58 (dalej. J. Wójcik. Fragmenty wspomnień...)
7. tamże, s. 56
8. J. Wójcik. Fragmenty wspomnień, s. 59