Strona Główna



REGINA SMOTER GRZESZKIEWICZ

Kobiety z Chrząszczowego Grodu


Pisząc o kobietach z chrząszczowego grodu mam na myśli zarówno rodowite szczebrzeszynianki, jaki i te, które swoje losy związały ze Szczebrzeszynem pracując tutaj, bądź wychodząc za mąż.

Było ich w przeszłości wiele - nauczycielek, pielęgniarek, zakonnic. Były panie na włościach szczebrzeskich - żona pierwszego właściciela miasta Beata z Bożego Daru, ich córka Zygmunta, były krzyżanki, niezbyt darzone sympatią przez miejscowe społeczeństwo prawosławne zakonnice sprowadzone do miasta w 1883 roku gdy kościół św. Katarzyny przemianowano na cerkiew prawosławną. Poetki - jedną z nich - Franciszkę Borytową poznałam osobiście,pozostał mi na pamiątkę zbiorek wspomnień baśni i opowieści. Druga dotychczas nie znana pisała do szuflady. Stanisława Flis nie żyje od kilkunastu lat, o jej twórczości dowiedziałam się zupełnie przypadkowo od Marii Sudak, emerytowanej nauczycielki akademickiej z Błonia skąd pochodzi także Stanisława Flisowa.
Była malarka - Stanisława Kowalik , dość późno zaczęła tworzyć. Jej prace tchną ciepłem, spokojem - są to pejzaże,martwa natura. W roku 1999 na II Ogólnopolskim Plenerze Osób Niepełnosprawnych w Górowie Iłowieckim otrzymała Nagrodę Fundacji Euro Bałtyk za pracę z martwą naturą - płótno zostało zakupione do prywatnej kolekcji w Niemczech.
Stasi Kowalik nie ma już wśród nas - swoją artystycznie krótką obecność w życiu miasta zachowała w kilku płótnach,akwarelach. Część tych zbiorów znajduje się w posiadaniu córki Ewy,część u przyjaciół,których chętnie obdarowywała.

 
 
 
 
Obrazy Stanisławy Kowalik, fot. ze zbiorów Anny Kaznowskiej
 

O sędzinie Falęckiej przeczytałam we wspomnieniach Juliana "Jordana" Wieniawskiego, brata Tadeusza - naczelnego lekarza Ordynacji i dyrektora szpitala w Szczebrzeszynie w pocz. XIX wieku. U niej ówczesna szczebrzeszyńska śmietanka towarzyska zbierała się na wieczory literackie - "osoba ta, średnich lat, niewysłowionej dobroci,wdzięku,dystynkcji i wykształcenia wszechstronnego gromadziła u siebie całą tameczną inteligencje".1
W Zbiorach specjalnych Biblioteki Wojewódzkiej im. H. Łopacińskiego w Lublinie znajdują się "Papiery osobiste Walerii z Mossakowskich Parysiewiczowej" - ich lektura rzuca nieco światła na prywatne szkolnictwo w Szczebrzeszynie. Dotychczas wiedzieliśmy tylko o istnieniu pensji prowadzonej przez Teofilę z Jaszczodołów Rederową, żonę Ferdynanda Redera nauczyciela gimnazjum.
Waleria Mossakowska - absolwentka Aleksandryjskiego Instytutu Wychowania Panien koncesję na prowadzenie Szkoły Prywatnej Niższej Żeńskiej o 2 klasach w Szczebrzeszynie otrzymała 6 (18) sierpnia 1862 roku. Pracowała krótko, bo zaledwie rok - w roku 1863 otrzymała pozwolenie na przeniesienie zakładu do miasta powiatowego Krasnegostawu - tam mogła złożyć Szkołę wyższą o 3 klasach,jednocześnie została zobowiązana przez Rządową Komisję Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego do złożenia stosownego raportu z chwilą otworzenia pensji w Krasnymstawie.2 Jaki był dalszy los jej poczynań brak informacji,być może kwerenda w zbiorach Archiwum Lubelskiego odnośnie akt miasta Krasnegostawu pomogłaby je uzupełnić.
Nie znaną dotychczas postacią z grona szczebrzeszynianek jest Klotylda Rolle - wspomniał o niej S. Pomarański opisując proces polityczny jaki miał miejsce w Szczebrzeszynie w roku 1852.3 Posiłkując się jego tekstem pragnę przybliżyć czytelnikom postać Klotyldy - jej brat Ksawery postrzegany jest jako autor odezwy o treści antypaństwowej, za napisanie której i publiczne ujawnienie zesłany został na 6 lat do Irkucka. Podczas redagowania odezwy Klotylda była z bratem w pokoju, to wystarczyło prowadzącemu śledztwo kpt. Berchmanowi by ją aresztować. Przez trzy lata (1852 - 1855) przebywała w klasztornym więzieniu u sióstr bernardynek na górze św. Katarzyny pod Kielcami, gdy stan jej zdrowia uległ pogorszeniu (zapadła na suchoty) została zwolniona.
6 listopada 1861 roku kilka mieszkanek Szczebrzeszyna odważyło się zaśpiewać w kościółku św. Leonarda jakże nastrojową a zarazem patriotyczną pieśń "Boże coś Polskę..". Były to panie: Boniecka, Cielecka, Krypiakiweiczówna i Rajska. Ktoś usłużny złożył donos i kobiety zostały aresztowane. Pobyt w więzieniu powiatowym w Zamościu nie osłabił ich patriotyzmu.4
Wiele interesujących danych wnoszą wspomnienia najstarszych wiekiem szczebrzeszynianek - jedną z nich jest Maria Niezgoda. W oparciu o jej relacje możemy przynajmniej po części poznać życie i działalność szczebrzeszyńskich kobiet w okresie okupacji. Wiele z nich poza domowymi obowiązkami udzielało się w pracy na rzecz szpitala - przygotowywały posiłki, materiały opatrunkowe, pielęgnowały rannych partyzantów - "już w 39 roku Niemcy nabili Polaków, do szpitala pakowali, to był głód. Ludzie nosili do szpitala jedzenie, jak moja mama,ciotka, to one rannych żywiły...To moja mama i ciotka Wiktoria i Natalia Wesołowska bez przerwy w tym szpitalu pomagały."
Pomocy w szpitalu udzielały nie tylko kobiety - również młode harcerki - jedna z nich była Maria Niezgoda; zbierały materiały (płócienną bieliznę, prześcieradła) na opatrunki. Bezpośrednią przełożoną szczebrzeszyńskich harcerek była Zofia Jaworska -" jak się zawiązało harcerstwo, to ja pierwsza wskoczyłam w te szeregi i ciągnęłam do 39 roku, prawie do 40. Później jak Niemcy zaczęli szukać tych harcerzy, wyłapywać organizacje to wszystko było zlikwidowane...Za udział w harcerstwie dostałam dwa medale i książkę ofiarowaną przez p. Jóżwiakowskiego...5 Potem ta p. Jaworska zorganizowała młodych chłopców przeciw Niemcom. Pod Szperówką wszystkich wybili..."6 Po zakończeniu działań wojennych pracę w szczebrzeszyńskim gimnazjum podjęła Janina Jóźwiakowska - żona przedwojennego dyrektora szkoły Wiktora Jóźwiakowskiego,7 który w roku 1944 jeszcze nie wrócił z obozu. Młodzież obdarzyła ja przydomkiem "Dyrka" - "była to kobieta dzielna,religijna, gimnazjum wiele jej zawdzięczało" zanotował ks. Czesław Bartnik.8
Dyrektor Jóźwiakowska nie była osamotniona w swoich poczynaniach - do miasta przyjechała Felicja Piwowarkowa; jako jedyna z pracujących wówczas w Szczebrzeszynie nauczycieli posiadała tytuł doktora. Uczniowie nazwali ją "Pantarką". Wiele ciepłych słów pod jej adresem zapisał ks. Czesław Bartnik - uczeń dr Piwowarkowej - "dobrze wykształcona,głęboko myśląca i wydobywająca z lektur najgłębsze idee społeczne"9 - "przyjeżdżając do Szczebrzeszyna z tym miastem związała swoje losy; dużą pomoc okazywała młodym, początkującym nauczycielom - jej wychowanką był Zofia Makarowa. Znała język niemiecki i łacinę, była osobą szalenie skromną i uczynną" - opowiada Halina Godzisz,emerytowana nauczycielka, która z dr Piwowarkową pracowała wiele lat w szkolnej bibliotece.

Więcej informacji o dr Felicji Piwowarkowej można znaleźć pod adresem:
http://scebreshinum.republika.pl/wsp07.html

Powyższy tekst drukowany był wcześniej na łamach Zamojskiego Kwartalnika Kulturalnego numer: 3-4 (72-73) 2002




Strona Główna   Wspomnienia



1. J. "Jordan" Wieniawski. Kartki z mego pamiętnika. Warszawa 1911, t. I, s.47 - 48
2. W. Szwarcówna. Katalog Rękopisów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. H. .Łopacińskiego w Lublinie, cz. V sygn. 2227 - 2388. Lublin 1998
3. S. Pomarański. Proces polityczny w Szczebrzeszynie w 1852 r. i jego skutki. Zamość 1919, s.22
4. Z. Klukowski. Ruch narodowy w Zamojszczyźnie w 1861 - 1862 roku w świetle urzędowych źródeł rosyjskich. Teka Zamojska 1938,nr 2,s. 109
5. Andrzej Jóźwiakowski. Związek Harcerstwa Polskiego (Z H P) w Szczebrzeszynie w latach 1944 - 1949.
6. Zofia Sas Jaworska,zasłużona nauczycielka i społeczniczka spoczywa na szczebrzeszyńskim cmentarzu. Żyła w latach 6. XII 1899 - 13. X. 1953; hasłem jej było (napis z nagrobka) "Służyć Bogu i Ojczyźnie"
7. pochodziła z Wilna, panieńskie nazwisko Kudrewicz, w latach trzydziestych uczyła w Zamościu języka francuskiego, wyszła za mąż za Wiktora Jóźwiakowskiego nauczyciela (matematyki?) w Zamościu a następnie organizatora gimnazjum w Szczebrzeszynie, relacja Aleksandra Piwowarka
8. Cz. Bartnik,Mistyka wsi. Z autobiografii młodości 1929 - 1956. Lublin 1988
9. tamże