Strona Główna



REGINA SMOTER GRZESZKIEWICZ

"Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta...". Rzecz o Aleksandrze Piwowarku


pozostaną po nas
garstki słów
włosy we wietrze utopione
łza
na nieobecnym policzku
pamięć...

To właśnie pamięć jest tym tworzywem, które nie niszczeje pomimo upływu lat. Mając to na uwadze pragnę przybliżyć Czytelnikom "Chrząszcza" postać zmarłego 9 października bieżącego roku Aleksandra Piwowarka. Urodził się 1930 roku w Hrubieszowie, w rodzinie Felicji ze Szczepańskich i Jana Piwowarków.
Lata dzieciństwa Aleksandra przypadły na okres II wojny światowej - w swoich wspomnieniach często opisywał obraz płonącego Janowa, Frampola obok których to miejscowości uciekali z Niska (ten "wędrowny " tryb życia ich rodziny spowodowany był pracą matki - nauczycielki) wynajętą furmanką do rodzinnej wsi ojca - Podborcze w gminie Radecznica.
Okupację Państwo Piwowarkowie wraz z dziećmi (w roku 1934 urodziła się córka Magdalena) przeżyli w Podborczu. Po wyzwoleniu Aleksander ukończył Liceum Pedagogiczne w Szczebrzeszynie a następnie filologię polska na Uniwersytecie Jagiellońskim; swoją pierwszą pracę jako nauczyciel języka polskiego otrzymał w szczebrzeszyńskiej szkole podstawowej.
Nie miałam przyjemności poznać Pana Aleksandra osobiście - wymienialiśmy jedynie korespondencję. Przysyłał mi wspomnienia dotyczące podborczańsko - szczebrzeszyńskiego okresu jego życia, realiów wiejskiej egzystencji w trudnych pookupacyjnych latach. Napisane z lekkim podtekstem filozoficznym i mnóstwem szczegółów obrazujących jego rodzinną i okoliczne wioski w tamtych czasach, stanowią dziś cenny przyczynek do poznania przeszłości - tej przeszłości, która minęła bezpowrotnie...
Sercem i duszą Aleksander Piwowarek związany był ze Szczebrzeszynem - tutaj rozpoczął edukację jako uczeń szkoły średniej, tutaj mieszkał z siostrą i rodzicami. Na swój sposób odbierał (i komentował po latach z lekką filozoficzno - sarkastyczną nutką) ważne wydarzenia z życia miasta, jak choćby wizytę (wówczas jeszcze biskupa) Stefana Wyszyńskiego - przedstawiciela Kościoła Katolickiego (zaproszony został do Szczebrzeszyna przez dyrektor Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego - Janinę Jóźwiakowską), gdy w całym kraju panoszył się komunizm.
Pamiętam jak przysłał mi serdeczne podziękowania za nagraną w Podborczu rozmowę z jego kuzynką i dawną sąsiadką - kobiety z właściwą dla siebie grą słów, tak charakterystyczną dla okolic Radecznicy opowiadały jak młody Olek spacerował po Podborczu zaglądając do każdego obejścia, do każdej zagrody ciekaw panujących na wsi zwyczajów; dla podeszłego w latach mężczyzny było to niewątpliwie duże przeżycie.
Wspólnie napisaliśmy wspomnienia o Jego Mamie - wspomnianej Felicji ze Szczepańskich Piwowarkowej wieloletniej nauczycielce szkół szczebrzeszyńskich, jedynej z tytułem doktora (ukończyła z wyróżnieniem polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim) w tym środowisku po wyzwoleniu - opublikowane zostały na łamach Krakowskiej Gazety Wyborczej. Wspólnie redagowaliśmy strony internetowe poświęcone Szczebrzeszynowi i dr Zygmuntowi Klukowskiemu - Aleksander miał wielki sentyment do szczebrzeszyńskiego Doktora, którego syn Tadeusz Kościelski był jego serdecznym kumplem i przyjacielem ze szkolnej ławki.
Będzie mi brakować listów Pana Aleksandra, opracowywanych przez niego zawsze bardzo rzeczowo i skrupulatnie materiałów o różnej, ciekawej treści, które podrzucał na moje strony internetowe, jak np. słowotwórcza analiza nazwy "Szczebrzeszyn", czy informacje o rodzinnym Podborczu. Ostatni tekst jaki otrzymałam zawiera szczegółowe opracowanie (na podstawie "Dziennika z lat okupacji ..." dr Z. Klukowskiego i innych publikacji) dotyczące wysiedleń na Zamojszczyźnie - napisał go na moją prośbę, do przygotowywanej wspólnie z Bogusławem Garbacikiem pracy "Okupacja Zamojszczyzny we wspomnieniach jej mieszkańców". O Aleksandrze Piwowarku można pisać wiele - był wspaniałym pedagogiem (myślę, że ta cecha jest charakterystyczna dla całej rodziny - Mama, wspaniały nauczyciel, Siostra również i co ciekawe wszyscy troje poloniści) stawiającym w swej pracy z młodzieżą zawsze na pierwszym miejscu rzetelność przekazywanych informacji, popartych głęboką wiedzą, niezliczoną lekturą fachowych w przedmiocie języka polskiego publikacji.
Kiedy zrządzeniem losu zamieszkał bardzo daleko od ukochanych roztoczańskich krajobrazów, bo aż w województwie zachodniopomorskim - tęsknił za swoją mała Ojczyzną Podborczem, tęsknił za ukochanym z różnych względów Szczebrzeszynem opisując w swoich wspomnieniach (dostępne są pod jakże wymownym tytułem "Utracone korzenie" na stronie: http://www.horajec.republika.pl/utkorz.html czasy swego dzieciństwa, młodości, rowerowe wycieczki (które bardzo uwielbiał) po miejscach drogich jego sercu.
Tę niespodziewaną lukę w naszej serdecznej znajomości będę wypełniać lekturą jego listów (a nazbierało się ich trochę), wspomnieniami o kimś, kogo nie dane było mi poznać osobiście a kto poprzez miłą, owocną współpracę w poznawaniu przeszłości naszych rodzinnych stron (pochodzę z Czarnegostoku a to niemal sąsiednia wioska z Podborczem) zapadł mi głęboko w serce.

Aleksander Piwowarek (w środku) z żoną i przyjacielem Romualdem Kołodziejczykiem.
(nadesłał Romuald Kołodziejczyk)  




Strona Główna    Wspomnienia