Strona Główna



BOGUSŁAW GARBACIK

Referat na rocznicę wysiedleń w parafii Wielącza 14.12.2003 r.


Czcigodni Księże Celebransie, Księża, Panie Burmistrzu, Dzieci Zamojszczyzny i Kombatanci II- Wojny Światowej, Uczestnicy Mszy świętej sprawowanej w intencji nieżyjących i żyjących ofiar zbrodni wysiedleń w parafii Wielącza.

Rok 1939 kojarzy się z wybuchem II Wojny światowej, nam Polkom w pamięci wyryły się dwie daty: 1 oraz 17 września. Obaj agresorzy założyli sobie wspólny cel - Polska musi zniknąć z mapy Europy i Świata. Ale Polska to naród, a ten stanowił trudną do pokonania przeszkodę. Niemcy poprzez swoje działania od pierwszych dni okupacji działali w celu opuszczenia zajętych terenów przez największą ilość Polaków stosując różne formy represji, wśród nich wysiedlenia. Na wschodzie okupant zastosował wywózki na Syberię, masowe mordy i rzezie.
Niemieckie plany zdobycia większej przestrzeni dla rasy niemieckiej były realizowane poprzez wysiedlenia, masowe zbrodnie między innymi na Zamojszczyźnie. Nasi dziadowie przeżyli wysiedlenie - byli siłą usuwani ze swojej własności bez prawa powrotu i otrzymania jakichkolwiek odszkodowań. Okupanci używali różnych określeń swoich działań: deportacja, wywózki, wypędzenia, przesiedlenia, ucieczka, wysiedlenia.
Wysiedlenie miało przynieść wyniszczenie największej ilości Polaków głównie osób, które nie mogły nadawać się do pracy niewolniczej jako siła robocza; osób starszych, chorych, kalek, obcych rasowo, dzieci - te stanowiły wyjątkowe zagrożenie dla Niemców, bo gwarantowały odrodzenie się narodu. Na ziemiach zagrabionych Wysiedlonym nasiedlano tzw. " czarnych"- nazwa od koloru munduru w jakie ich ubrano, była to zbieranina wszelkiego rodzaju współpracowników władz okupacyjnych, Niemców oraz rodzin mających pochodzenie niemieckie z całej Europy.
Mieszkańcy poszczególnych wiosek parafii Wielącza w większości dobrze wiedzieli co to jest wysiedlenie, tu osiedli wysiedleni w 1939 z Wielkopolski, zaufani mieszkańcy otrzymywali od partyzantów AK i BCH informacje o tym co dzieje się w Polsce i na świecie. Za bezpieczeństwo ludności na naszym terenie odpowiadał rodak Wielączy por. Bartłomiej Czerwieniec ps. " Rolicz "wraz z podległymi mu żołnierzami podziemia. To por. " Rolicz " po otrzymaniu wiadomości wydał polecenie ostrzeżenia tylko ludzi pewnych o groźbie wysiedlenia. Działano ostrożnie w obawie aby Niemcy nie podjęli represji, a informacja mówiła " 5 grudnia 1942 roku Wielącza, Zawada, Siedliska, Płoskie będą wysiedlone " Kto mógł i miał możliwości szukał schronienia, ukrycia się poza swoją wioską, skrycie wywożono zboże, żywność, odzież, budowano ukrycia w obejściach i lesie.
Zapanowała groza, lęki obawa, niepewność jutra wystawiono warty każdy jadący samochód mógł wieźć ze sobą to najgorsze - czekano, chociaż byli tacy którzy nie wierzyli ostrzeżeniu. Jak drogo za to zapłacili, skierowano ich do Niemiec, do Oświęcimia, rozdzielono rodziny.
Informacja o wysiedleniu okazała się prawdziwa. Nad ranem 5 grudnia 1942 roku cały teren otoczono uzbrojonymi Niemcami i ich sługusami - wysiedlenie stało się faktem. Od domu do domu szli Niemcy z tłumaczami polecając zabrać trochę żywności, resztę zostawić i udać się w wyznaczone punkty zborne. Wielącza przy Szkole Powszechnej, zachodnia Zawada przy Kościele, reszta przy nie istniejącym już drewnianym młynie, Siedliska i Płoskie przy nie istniejącej już cerkwi w Siedliskach. Niemcy byli zawiedzeni swoimi planami w Wielączy, tu zastali dużo domostw pustych, ich mieszkańcy uciekli. Los spędzonych na punktach zbornych był różny. W Zawadzie zwolniono pracowników folwarcznych i rodziny kolejarzy, wszędzie pozostawiono Ukraińców, volksdeutschów oraz rodzony pochodzenia niemieckiego. Po oddzieleniu mężczyzn wszyscy trafiają do obozu przejściowego w Zamościu gdzie o ich losie decydowali tylko Niemcy.
Oto opis losów Wysiedlonych: Place zborne pełne ludzi w koło krążą uzbrojeni Niemcy, przyjeżdżają wozy konne, było jeszcze ciemno. Wysiedleni stali się cząstką skazanej społeczności, za co i dlaczego skazanej - tego nie wiedzieli. Zaczęło świtać, było coraz zimniej, dzieci płakały były głodne, dorośli czekali spokojni zabijali dłonie, stukali butami, niektórzy ukradkiem ocierali łzy, nie trzeba płakać niech szkopy nie widzą naszych łez, niech się nie cieszą. Oddzielają mężczyzn, pozostawiają na uboczu trochę młodych nie wiemy dlaczego - później okazało się, że mieli pracować u " czarnych ". Polecają wsiadać na wozy, które jadą w nieznane, w kierunku Zamościa.
Na jednym z wozów głośno zapłakała kobieta zmarło jej dziecko, a raczej zamarzło. Wreszcie widzimy Zamość, pytanie gdzie nas skierują. Rotunda czy obóz przejściowy, jednak obóz. Wpędzają wystraszonych ludzi do środka, w koło baraki, druty kolczaste, psy i wszechobecni Niemcy. Rejestrują, segregują, przydzielają nas do baraków, siłą odbierają dzieci wyrywane z objęć matek, nie można było na to patrzeć i słuchać, czy piekło może być straszniejsze od tego co się tutaj działo?
Badania masowe,to lekarz decydował o dalszym losie Wysiedlonego, co za ulga gdy nie kierował do Oświęcimia, a zdarzyło się że z jednej wioski aż 240 osób tam skierował, dlaczego, czym się kierował? Cieszyli się wyznaczeni jako robotnicy do pracy w Rzeszy, widmo śmierci oddaliło się od nich, pytanie na jak długo?
Najbardziej brutalnie potraktowano dzieci i starców tych skierowano do dużej stajni, gdzie nie było sal, korytarza, prycz, podłogi, oto duża pusta hala z niewielką ilością słomy, błoto po kolana, a niewielki piec nie był w stanie zmienić temperatury wewnątrz. Dzieci i starcy nie stanowili żadnej wartości roboczej skazano ich na śmierć w pierwszej kolejności, " szczęśliwcy " trafiali do nielicznej grupy uprzywilejowanych oni mieli być zniemczeni bo ich cechy zewnętrzne odpowiadały rasie germańskiej.
W centralnym miejscu obozu stał ustęp, na kilkanaście tysięcy ludzi bez podziału dla kobiet, mężczyzn, dzieci bez przegród, kilkanaście otworów pod spodem olbrzymi dół kloaczny, w którym tonęli słabsi i dzieci. Za najdrobniejsze uchybienie dyscyplinie obozowej trafiano do obozu wewnętrznego - karceru skąd nikt żywy nie wracał. Szybko kończyły się zapasy naprędce zabranej żywności, kuchnia miejska nie była w stanie wyżywić głodujących, brud, brak wody, wszy potęgowały rozwój chorób, brak leków, opieki medycznej zbierały swoje tragiczne żniwo.
Początkowo raziło osobnepomieszczenie, w którym składano trupy, początkowo liczono zmarłych, opłakiwano i przeżywano zgony, z czasem stało się i to normalne, ludzie zobojętnieli. Mijały tygodnie, przyjeżdżały i odjeżdżały transporty, zmieniali się ludzie.
Kolejny transport Wysiedlonych przynosi wiadomość Zamojszczyzna walczy, broni się, za wysiedlenie, tułaczkę, głód, mordy, pacyfikację. Niemcy dostają cięgi, partyzanci bronią Wysiedlonych - Niemcy odstępują od wysiedleń.
Od pierwszych dni po wysiedleniu Niemcy zaczęli swoje "gospodarowanie":

ustanowili w Szkole w Wielączy posterunek żandarmerii
zlikwidowano szkołę dla polskich dzieci, już nie była potrzebna - otwarto szkołę dla Niemców
zamknięto kościół, urządzając w nim magazyn na zboże
w Kątach I i II oraz w Niedzieliskach wyznaczono zakładników
pozostawionych przy wysiedleniu przydzielono do pracy u Niemców
zwiększono obszar gospodarstw, kosztem ich ilości
nowi właściciele zaczęli burzyć budynki, najczęściej na opał bo bali się jechać do lasu - las był WOLNĄ POLSKĄ

Początkowo ukradkiem w nocy do swoich zagród w Wielączy, a nie wszystkie gospodarstwa jeszcze zajęli Niemcy, zaczęli wracać Ci, którzy uciekali przed wysiedleniem. Trwało to jakiś czas, Niemcy byli czujni kiedy zorientowali się, że ich zachęta osiągnęła skutek- mówili " ... niech wracają będziemy razem pracować, nas przecież tez tu osiedlono ..." 19 grudnia 1942 roku po raz drugi otoczono wioskę, nikt nie miał szans na ratunek. Niemcy byli wszędzie, wieś rozrzucona, wszyscy trafili do obozu w Zamościu, gdzie jak poprzednicy doznali ich losu.
Wcześniej w listopadzie 1942 roku wysiedlono Kolonię Niedzieliska oraz nieistniejący dzisiaj Czarny Wygon. 10 lipca 1943 roku, tuż przed żniwami wysiedlono Bodaczów, tu pomimo ostrzeżeń mieszkańcy nie usłuchali twierdzili, że Niemcy przed żniwami i wykopkami tego nie zrobią - zrobili. Bodaczów podobnie jak Zawada miały to szczęście, że Niemcy zwolnili pracowników Cukrowni i folwarków. Wysiedlenie to znaczna ilość ofiar, to straty materialne, to często skomplikowane losy ludzkie często nieodwracalne do końca.
Uczestniczymy we Mszy Świętejsprawowanej za ofiary wysiedleń (znane i nieznane ) przywołujemy pamięć tych, którym los nie oszczędził grozy i upokorzenia, którym odebrano wszystko. Oddali często swoje młode życie wtłoczeni w okrutną machinę wojny, ich winą w oczach Niemców było to, że byli POLAKAMI.
Po latach rokrocznie w wolnej Polsce przypominamy tamte straszne noce i dni uświadamiamy wszystkim szczególnie młodym co przeżyli ich dziadowie. Nie wolno zapomnieć o wojnie i jej skutkach, pamięć o zbrodni wysiedlenia niech będzie przekazywana z pokolenia na pokolenie. Przy różnych okazjach mówmy i przypominajmy, że nas Polaków wysiedlono z domów, ziemi. Zamojszczyzna to rdzenne polskie ziemie, to nie są tereny pograniczne przyłączone do Polski w wyniku wojen, to Niemcy tu przyszli jako najeźdźcy. Nie pozwólmy by ofiary stały się po latach napastnikami, nie zgadzajmy się z głoszonymi dziś w hasłami, które mówią by w ramach pojednania zrównać agresora z jego ofiarą.
Pamiętajmy, że powinnością Polaka jest być Polakiem, kochać i szanować swoją Ojczyznę, a gdy zajdzie potrzeba bronić wszystkiego co polskie " ... NIE RZUCIM ZIEMI SKĄD NASZ RÓD "- o czym ciągle przypominają nam stare pieśni - modlitwy.




Strona Główna    Wspomnienia